Weź przeczytaj

Ostatnio usłyszałam piosenkę, która zrobiła na mnie wrażenie. Nie tylko ze względu na tekst – prosty, ale niebanalny czy pomysłowy teledysk. Moją uwagę przede wszystkim przykuła ilość wyświetleń – ponad 48 milionów! Znacznie więcej niż wszystkich Polaków!

Co tak bardzo nas urzekło? Za czym tęsknimy i co odnajdujemy w tej piosence?

Piosenka jest o miłości – jak wiele innych przecież. No właśnie, więc o co chodzi? Zwykle piosenki mówią o pierwszej fazie miłości – zakochaniu. Wtedy to eksplodują zmysły, a stan jakiego doświadczają ludzie można porównać do stanu, jaki mogą wywołać substancje zmieniające świadomość.

Tymczasem miłość to sztuka. I jak w każdej innej dziedzinie - osiągnięcie poziomu mistrzowskiego wymaga głębokiego zaangażowania. Efekt jednak wart jest wysiłku.

Jak pisał Erich Fromm, miłość pozwala przezwyciężyć uczucie izolacji i osamotnienia, zachowując przy tym własną integralność, pozostając sobą.

Dojrzała miłość daje poczucie pełni, poczucie kompletności („ja nie szukam, ja wszystko mam”). Paweł Domagała – bo o jego piosence tu mowa, śpiewa – „ja się nie nudzę, ja się tobą nie nudzę” i nic dziwnego. Miłość niesie ze sobą żywe zainteresowanie życiem tego, kogo kochamy. Zainteresowanie i zaangażowanie dostarcza żywych i wciąż świeżych emocji, choć kiedy patrzymy z boku, to tylko zwyczajne życie, bez fajerwerków i ekscytacji tak promowanych przez współczesny świat.

Bycie naprawdę blisko drugiej osoby, możliwość towarzyszenia jej w rozwoju, współdzielenie wysiłku, dawania siebie, pozwala czuć się dobrze z samym sobą i odnajdować głębokie sensy w pozornie drobnych, codziennych sprawach („ja córkom zrobię jeść, warzywka jedz” ). To na przekór dzisiejszemu światu, który proponuje poszukiwanie szczęścia w kolekcjonowaniu rozmaitych wrażeń – wystarczy przejrzeć ofertę, wybrać, kliknąć, zapłacić i doświadczać – wybór ogromny!

Autor „nie chce wolności, chce miłości”. W dojrzałej miłości jest wolność. Co więcej, można nawet powiedzieć, że im więcej miłości, tym więcej wolności. Można przypuszczać, że ta piosenka neguje wartości mocno promowane obecnie w naszej kulturze. Wolność od wszelkich zobowiązań, odpowiedzialności za innych.

Kult młodości, który wywiera na nas wszystkich silną presję – w konsumpcyjnej kulturze starzenie się nie jest sexy. W tym kontekście słowa: „weź nie młodniej, weź się starzej” brzmią wręcz wywrotowo!

Dlaczego tylu z nas w kółko słucha tej piosenki? Czyżby dotykała tego, co w nas głęboko ludzkie ale przykryte na co dzień niby-relacjami z niby-przyjaciółmi, niby-rozmowami o niby-niezwykle ważnych sprawach, którym poświęcamy większość naszego życia…?
Polecam, posłuchajcie i napiszcie, co sądzicie?
https://youtu.be/iAc6Qr_sAXw

 



Powrót do wszystkich

Nasi Partnerzy