Pandemia jak soczewka

Przeżywamy trudny czas, do którego nikt nie miał okazji się przygotować, skorzystać z doświadczenia ani własnego, ani poprzednich pokoleń. Musimy radzić sobie ze zjawiskami, które dotychczas były nam obce – izolacja, konieczność nieustannego dzielenia tej samej przestrzeni z rodziną, praca i nauka w domu. Do tego często trzeba dołączyć niepokój, albo wręcz paraliżujący strach o zdrowie własne lub naszych najbliższych. Napięcia w relacjach. Niepewność jutra. Poczucie braku wpływu. Bezradność. To wszystko czynniki, które mają moc obniżania odporności nawet  dobrze funkcjonującej psychiki dorosłego człowieka. Psychiki, która miała okazję hartować się przez lata, nabierając doświadczenia w rozmaitych sytuacjach życiowych, gromadząc i doskonaląc „narzędzia” pomocne w radzeniu sobie z przeciwnościami.

Dzieci i młodzi ludzie, z natury rzeczy nie posiadają takiego wyposażenia. Ich odporność dopiero się kształtuje, a poczucie bezpieczeństwa opiera się na tym co zewnętrzne – czyli tym, co mogą zaoferować im ważne osoby, które są najbliżej  - rodzice. Słaba forma dorosłych obniża zdolności adaptacyjne młodych. Dorośli często zapominają, że ich dzieci, poza szkołą, mają także inne troski – nasze dzieci martwią się o nas!  Obraz świata nas – dorosłych, tkają ze strzępków informacji, podpatrzonej miny, tonu głosu. Martwią się, czy rodzicom uda utrzymać się dom, pracę, czy nie zachorują... a jeśli, to co stanie się z nimi? W takim stanie emocji – często z nikim nie dzielonych, bardzo trudno jest realizować zadania rozwojowe przypadające na odpowiedni etap życia. Zadań, które same w sobie stawiają wysokie wymagania: nauka samodzielności, przedsiębiorczości, własnej skuteczności, próbowanie siebie w relacjach społecznych i w końcu kształtowanie tożsamości, to poważne wyzwania. „Szacunku dla ciężkiej pracy wzrostu!” mówił Janusz Korczak, rozumiejąc jaki trud wiąże się z rozwojem. Nawet wówczas, gdy przebiega on w sprzyjających warunkach.

Pandemia zadziałała jak soczewka, koncentrując problemy w naszych rodzinach. W normalnych warunkach potrafiliśmy radzić sobie z problemami wychodząc z domu, obniżać napięcie spędzając czas w relaksujących okolicznościach (znajomi, restauracje, pielęgnowanie hobby). To co udawało się „przypudrować” w codziennej bieganinie, nie udaje się ukryć gdy jesteśmy skazani na siebie przez 24 godziny na dobę. Frustracja, poczucie braku sensu, osamotnienie i niezrozumienie, a także wysokie oczekiwania rodziców, to częste powody, dla których nastolatki  szukają pomocy psychologicznej.  Lęki, zaburzenia odżywiania, samookaleczanie, brak chęci do życia – to symptomy, z którymi spotykają się terapeuci naszych poradni.

Jednym z częściej diagnozowanych zaburzeń jest depresja. U osób młodych i dzieci, może ona dawać inny obraz kliniczny  niż u dorosłych, dlatego też bywa ona mylona z innymi zaburzeniami lub jest wręcz bagatelizowana. Wciąż jeszcze w świadomości wielu ludzi tkwi przeświadczenie, że dzieci  nie chorują na depresję. Kolejnym czynnikiem, który może przesłonić obraz choroby jest czas dorastania i związane z nim w sposób naturalny, zmiany nastroju. Smutek czy obniżony nastrój rzeczywiście może i często towarzyszy nastolatkom, zwłaszcza, gdy jest uzasadniony trudnymi doświadczeniami. Jest on wtedy naturalny, a nawet zdrowy. Niepokój powinien pojawić się u rodziców, gdy te zmiany utrzymują się powyżej dwóch tygodni. Uważni dorośli powinni niepokoić się wszelkimi zmianami w zachowaniu swoich dzieci, które nie mijają po tym czasie – znacznie zwiększony lub zmniejszony apetyt, przesypianie dużej części dnia lub bezsenność, brak napędu życiowego albo pobudzenie charakterystyczne dla ADHD,  wycofywanie się z ulubionych wcześniej zajęć, rozdrażnienie, a nawet agresja  Utrzymywanie się takich objawów powinno skłonić rodziców do szukania pomocy. Warto skonsultować się ze specjalistą, choćby po to by rozwiać  swoje wątpliwości, zwłaszcza, że psychologowie najczęściej zanim spotkają się z dzieckiem, proszą o spotkanie z samym rodzicem.  Jeśli to tylko wzmożona rodzicielska czujność, a objawy, które prezentuje ich dziecko, wynikają z normy rozwojowej, wizyta z dzieckiem może okazać się nie potrzebna. Jednak jeśli okaże się inaczej – sięgnięcie po pomoc może uratować życie młodego człowieka. Statystyki są nieubłagane – wciąż znajdujemy się w ścisłej czołówce krajów, w których najwięcej dzieci odbiera sobie życie.

Czy możemy jakoś zapobiegać depresji? Wiele zależy od tego, z jakiego rodzaju zaburzeniem mamy do czynienia. Skłonność do depresji może być dziedziczona, wiązać się z typem układu nerwowego, ilością dziennego światła (depresja egzogenna) lub być reakcją na silnie traumatyczne zdarzenie. Pojawia się także w odpowiedzi na przewlekły stres. By uniknąć depresji, zwłaszcza tej, która pojawia się na skutek niesprzyjających okoliczności zewnętrznych, najlepiej byłoby… zmienić otoczenie. Jak wiadomo z praktyki, rzadko jest to skuteczne, a najczęściej niewykonalne. Jeżeli więc zostajemy tu, gdzie jesteśmy, spróbujmy zadbać o to, co pozwoli nam wzmocnić naszą psychiczną odporność i zbudować system zabezpieczeń. Budujmy i pielęgnujmy relacje. Między sobą – dorosłymi i z dziećmi. Pozwólmy też troszczyć się o relacje naszych dzieci z rówieśnikami - nawet w czasie pandemii. Traktujmy ich potrzeby kontaktu społecznego z należną im powagą i zrozumieniem. Ruszajmy się. Najlepiej na świeżym powietrzu, ale można i w domu przy otwartym oknie – najważniejsze, by regularnie. Zarówno ruch, jak i społeczny kontakt przyczyniają się do wzmożonej produkcji endorfin odpowiedzialnych m.in. za wyższą odporność organizmu i dobry nastrój. Profilaktyką antydepresyjną jest także trening w rozwiązywaniu problemów i budowanie nastawienia wobec sytuacji trudnych jak do wyzwań  angażujących nasze zasoby, by skutecznie poradzić sobie z nimi. Kolejnym, lecz z pewnością nie ostatnim sposobem jest… bycie dobrym dla siebie. Docenianie siebie i swoich nawet drobnych sukcesów, nagradzanie siebie poprzez podarowanie sobie prawa do małych przyjemności. Prawo to może dotyczyć też innych ludzi – sprawianie drobnych przyjemności innym, znakomicie potrafi poprawić nastrój!
Przeżywamy trudny czas, do którego nikt nie miał okazji się przygotować, skorzystać z doświadczenia ani własnego, ani poprzednich pokoleń. Musimy radzić sobie ze zjawiskami, które dotychczas były nam obce – izolacja, konieczność nieustannego dzielenia tej samej przestrzeni z rodziną, praca i nauka w domu. Do tego często trzeba dołączyć niepokój, albo wręcz paraliżujący strach o zdrowie własne lub naszych najbliższych. Napięcia w relacjach. Niepewność jutra. Poczucie braku wpływu. Bezradność. To wszystko czynniki, które mają moc obniżania odporności nawet  dobrze funkcjonującej psychiki dorosłego człowieka. Psychiki, która miała okazję hartować się przez lata, nabierając doświadczenia w rozmaitych sytuacjach życiowych, gromadząc i doskonaląc „narzędzia” pomocne w radzeniu sobie z przeciwnościami.

Dzieci i młodzi ludzie, z natury rzeczy nie posiadają takiego wyposażenia. Ich odporność dopiero się kształtuje, a poczucie bezpieczeństwa opiera się na tym co zewnętrzne – czyli tym, co mogą zaoferować im ważne osoby, które są najbliżej  - rodzice. Słaba forma dorosłych obniża zdolności adaptacyjne młodych. Dorośli często zapominają, że ich dzieci, poza szkołą, mają także inne troski – nasze dzieci martwią się o nas!  Obraz świata nas – dorosłych, tkają ze strzępków informacji, podpatrzonej miny, tonu głosu. Martwią się, czy rodzicom uda utrzymać się dom, pracę, czy nie zachorują... a jeśli, to co stanie się z nimi? W takim stanie emocji – często z nikim nie dzielonych, bardzo trudno jest realizować zadania rozwojowe przypadające na odpowiedni etap życia. Zadań, które same w sobie stawiają wysokie wymagania: nauka samodzielności, przedsiębiorczości, własnej skuteczności, próbowanie siebie w relacjach społecznych i w końcu kształtowanie tożsamości, to poważne wyzwania. „Szacunku dla ciężkiej pracy wzrostu!” mówił Janusz Korczak, rozumiejąc jaki trud wiąże się z rozwojem. Nawet wówczas, gdy przebiega on w sprzyjających warunkach.

Pandemia zadziałała jak soczewka, koncentrując problemy w naszych rodzinach. W normalnych warunkach potrafiliśmy radzić sobie z problemami wychodząc z domu, obniżać napięcie spędzając czas w relaksujących okolicznościach (znajomi, restauracje, pielęgnowanie hobby). To co udawało się „przypudrować” w codziennej bieganinie, nie udaje się ukryć gdy jesteśmy skazani na siebie przez 24 godziny na dobę. Frustracja, poczucie braku sensu, osamotnienie i niezrozumienie, a także wysokie oczekiwania rodziców, to częste powody, dla których nastolatki  szukają pomocy psychologicznej.  Lęki, zaburzenia odżywiania, samookaleczanie, brak chęci do życia – to symptomy, z którymi spotykają się terapeuci naszych poradni.

Jednym z częściej diagnozowanych zaburzeń jest depresja. U osób młodych i dzieci, może ona dawać inny obraz kliniczny  niż u dorosłych, dlatego też bywa ona mylona z innymi zaburzeniami lub jest wręcz bagatelizowana. Wciąż jeszcze w świadomości wielu ludzi tkwi przeświadczenie, że dzieci  nie chorują na depresję. Kolejnym czynnikiem, który może przesłonić obraz choroby jest czas dorastania i związane z nim w sposób naturalny, zmiany nastroju. Smutek czy obniżony nastrój rzeczywiście może i często towarzyszy nastolatkom, zwłaszcza, gdy jest uzasadniony trudnymi doświadczeniami. Jest on wtedy naturalny, a nawet zdrowy. Niepokój powinien pojawić się u rodziców, gdy te zmiany utrzymują się powyżej dwóch tygodni. Uważni dorośli powinni niepokoić się wszelkimi zmianami w zachowaniu swoich dzieci, które nie mijają po tym czasie – znacznie zwiększony lub zmniejszony apetyt, przesypianie dużej części dnia lub bezsenność, brak napędu życiowego albo pobudzenie charakterystyczne dla ADHD,  wycofywanie się z ulubionych wcześniej zajęć, rozdrażnienie, a nawet agresja  Utrzymywanie się takich objawów powinno skłonić rodziców do szukania pomocy. Warto skonsultować się ze specjalistą, choćby po to by rozwiać  swoje wątpliwości, zwłaszcza, że psychologowie najczęściej zanim spotkają się z dzieckiem, proszą o spotkanie z samym rodzicem.  Jeśli to tylko wzmożona rodzicielska czujność, a objawy, które prezentuje ich dziecko, wynikają z normy rozwojowej, wizyta z dzieckiem może okazać się nie potrzebna. Jednak jeśli okaże się inaczej – sięgnięcie po pomoc może uratować życie młodego człowieka. Statystyki są nieubłagane – wciąż znajdujemy się w ścisłej czołówce krajów, w których najwięcej dzieci odbiera sobie życie.

Czy możemy jakoś zapobiegać depresji? Wiele zależy od tego, z jakiego rodzaju zaburzeniem mamy do czynienia. Skłonność do depresji może być dziedziczona, wiązać się z typem układu nerwowego, ilością dziennego światła (depresja egzogenna) lub być reakcją na silnie traumatyczne zdarzenie. Pojawia się także w odpowiedzi na przewlekły stres. By uniknąć depresji, zwłaszcza tej, która pojawia się na skutek niesprzyjających okoliczności zewnętrznych, najlepiej byłoby… zmienić otoczenie. Jak wiadomo z praktyki, rzadko jest to skuteczne, a najczęściej niewykonalne. Jeżeli więc zostajemy tu, gdzie jesteśmy, spróbujmy zadbać o to, co pozwoli nam wzmocnić naszą psychiczną odporność i zbudować system zabezpieczeń. Budujmy i pielęgnujmy relacje. Między sobą – dorosłymi i z dziećmi. Pozwólmy też troszczyć się o relacje naszych dzieci z rówieśnikami - nawet w czasie pandemii. Traktujmy ich potrzeby kontaktu społecznego z należną im powagą i zrozumieniem. Ruszajmy się. Najlepiej na świeżym powietrzu, ale można i w domu przy otwartym oknie – najważniejsze, by regularnie. Zarówno ruch, jak i społeczny kontakt przyczyniają się do wzmożonej produkcji endorfin odpowiedzialnych m.in. za wyższą odporność organizmu i dobry nastrój. Profilaktyką antydepresyjną jest także trening w rozwiązywaniu problemów i budowanie nastawienia wobec sytuacji trudnych jak do wyzwań  angażujących nasze zasoby, by skutecznie poradzić sobie z nimi. Kolejnym, lecz z pewnością nie ostatnim sposobem jest… bycie dobrym dla siebie. Docenianie siebie i swoich nawet drobnych sukcesów, nagradzanie siebie poprzez podarowanie sobie prawa do małych przyjemności. Prawo to może dotyczyć też innych ludzi – sprawianie drobnych przyjemności innym, znakomicie potrafi poprawić nastrój!

 

 

 



Powrót do wszystkich

Nasi Partnerzy